piątek, 7 marca 2014

Gdy zabraknie Oblubieńca (Mt 9, 14-15)

     Jednym z naturalnych doświadczeń każdego chrześcijanina jest stan, w którym wydaje mu się, że Bóg  ukrywa się lub przestał się ineteresować jego życiem. Pojawia się tęsknota za czasem, kiedy to niemalże fizycznie odczuwaliśmy Bożą obecność i czuliśmy Jego prowadzenie.
     Wtedy to właśnie warto wejść na drogę postu, który nie ma magicznej mocy "przywracania" Boga, ale jest środkiem, który poprzez "niekarmienie" zmysłów, pozwala nam dostrzec Jego ukrytą obecność. Może nasze oczy, uszy, dotyk, smak, węch są przekarmione? Przez to stały się ociężałe, leniwe i nie potrafią nam służyć w odbiorze rzeczywistosci duchowych. W tym przypadku post jest najlepszym lekarstwem - nie tylko wielkopostnym.

czwartek, 6 marca 2014

Warunki bycia chrześcijaninem (Łk 9, 22-25)

     Czasem na wyrost deklarujemy nasze chrześcijaństwo. Chodzimy do kościoła, w miarę regularnie przystępujemy do sakramentów, czasem się pomodlimy. Wydaje się, że jest dobrze – jesteśmy wierzącymi. Ale czy rzeczywiście jestem uczniem Jezusa? Jaką On by mi wystawił ocenę?
Warto te nasze deklaracje skonfrontować z tym, co mówi nam dzisiaj sam Jezus. Oto czego naucza:
  1. Jeśli chcę być Jego uczniem to muszę to uczynić w zupełnej wolności. Bycie chrześcijaninem z przyzwyczajenia, z urodzenia, z wygody czy innych powodów nigdy nie będzie pełne i radosne. Wiemy, że do miłości nie można zmusić. Chrześcijanin to człowiek wolny.
  2. Drugim warunkiem bycia uczniem Zbawiciela jest pragnienie życia w Jego obecności. Jak się kogoś kocha, to chce się z tą osobą być nieustannie. Czy jestem z Jezusem cały dzień? W kościele, podczas modlitwy – tak! A w odpoczynku, na zakupach, w rozmowach? Tutaj chodzi o praktykę życia w obecności Bożej.
  3. Krzyż codzienny – obowiązki: rodzina, praca, szkoła. Nie wszystko należy do przyjemności. Może czasami chcemy go porzucić, zapomnieć o nim, albo udawać, że go nie ma. Uczeń Jezusa idzie w ślady swojego Mistrza. Stąd wierzy, że ten osobisty krzyż jest jego drogą ku zbawieniu. Gdyby Chrystus uciekł przed swoim krzyżem, to ludzkość nie miałaby po co istnieć. Jeżeli ja ucieknę przed swoim, to tym samym wybieram piekło.
  4. Naśladowanie to czwarty warunek. Czy to co robię, jak żyję, podoba się Jezusowi? Czy On sam postąpiłby tak jak ja? Ilekroć stoimy przed wyborem warto zapytać siebie: Jak postąpiłby Jezus?
Ocalić swoje życie, to znaczy umrzeć na swoim krzyżu.
Stracić swoje życie, to znaczy porzucić swój krzyż.

środa, 5 marca 2014

Gdy pragniesz wiecznej nagrody (Mt 6, 1-6. 16-18)

     Dzisiaj, w Środę Popielcową, rozpoczyna się okres Wielkiego Postu. Kapłani w fioletowych szatach wzywają do nawrócenia i na znak naszej przemijalności posypują nam głowy popiołem. Teksty liturgiczne Mszy świętej zachęcają do pokuty, wyrzeczenia i walki ze złem.

     Przed nami czterdzieści dni. Jak je dobrze przeżyć? Co zrobić, by dzień Zmartwychwstania Zbawiciela był także świętem naszego zmartwychwstania?

     Najpierw trzeba ocenić sytuację, w której dzisiaj się znajdujemy. Przyjrzyjmy się naszym relacjom z drugim człowiekiem, z Bogiem oraz światem rzeczy. Jeśli będziemy uczciwi wobec siebie to przyznamy, że wiele miejsc wymaga uzdrowienia. Stąd potrzebujemy odpowiednich lekarstw. Należą do nich: jałmużna, modlitwa i post.

     Jałmużna (każdy dobry czyn) uzdrawia relacje z drugim człowiekiem. Modlitwa wprowadza w świat przyjaźni z Bogiem. Post hartuje i porządkuje nasze serca.

     A oto warunki skuteczności wyżej wymienionych leków:
  1. Czystość intencji - W jakim celu daję jałmużnę, modlę się i poszczę? Co chcę osiągnąć?
  2. Ukrycie – Nic na pokaz. Im mniej osób widzi i wie, tym leki są skuteczniejsze.
  3. Regularne stosowanie.
  4. Codzienna ocena postępów kuracji (warto notować swoje spostrzeżenia).
***

Warto przemyśleć:

Przyjemność – narkotyk, który osłabia wolę.