sobota, 19 stycznia 2013

"Upadłeś, człowieku, to wstawaj. Ale skoro chcesz leżeć, to nie gadaj, że fruwasz".
                                                                                                                     Franciszek Kucharczak

Zacznijmy od słuchania...

     Po raz kolejny w tym tygodniu możemy zobaczyć Jezusa nauczającego z mocą, za którym ciągną spragnione prawdy tłumy. Jego słowa sprawiają, że otwierają się serca słuchających, wyzwalają ukryte pragnienia czystości i wolności. 

     Pierwsi uczniowie, opętany, teściowa Piotra, trędowaty, paralityk i wielu innych chorych i udręczonych zostało uzdrowionych dzięki temu, że uwierzyli słuchając Słowa. 

     Tak wiele mamy potrzeb i pragnień, o których nieustannie przypominamy Jezusowi. Czasem nawet wydaje się nam, że Pan o nas zapomniał. 

     Niestety to my nie pamiętamy, że podstawowym warunkiem do zaistnienia cudu jest to abyśmy uwierzyli. 
 
     Trzeba sobie szczerze odpowiedzieć na pytanie: czy z należytym zaangażowaniem codziennie wsłuchuję się w to, co Jezus do mnie mówi, chociażby poprzez codzienną Ewangelię? 

     Często bywa tak, że gdzieś w środku pragniemy zmiany naszego życia. Zdajemy sobie sprawę, że tak naprawdę wegetujemy. Jednak sami o własnych siłach nie potrafimy się zmienić. 

     Myślę, że podobną sytuację przeżywał celnik Mateusz z dzisiejszej Ewangelii. Znienawidzony przez swoich, pogardzany przez obcych, siedzi przy stole, na którym układa i podlicza słupki pieniędzy. Marzy o prawdziwym szczęściu i miłości ale nie wie jak zmienić swoją obecną sytuację. Z pomocą dopiero przychodzi Jezus, którego spojrzenie uwalnia jego skrępowane serce. 

     On wstał od bankierskiego stołu. Zmartwychwstał do nowego życia. 

     Zacznijmy od słuchania… 

piątek, 18 stycznia 2013

Prawdziwi przyjaciele

     Jezus ponownie przychodzi do Kafarnaum. Naucza w domu Piotra, który staje się obrazem wspólnoty Kościoła. To właśnie tam gdzie jest Piotr głoszona jest Boża nauka i dokonują się potwierdzające cuda.

     Słowa Zbawiciela przyciągają tłumy, poruszają serca, dają do myślenia. Jednak nie każdy może sam o własnych siłach przyjść. Paralityka przynoszą przyjaciele, którym bardzo zależy na jego uzdrowieniu. Dlatego uciekają się do przemyślnego sposobu by umożliwić mu spotkanie z Jezusem: odkrywają dach i przez otwór spuszczają chorego przed samego Zbawcę. W ten sposób znalazł się najbliżej.

     Paraliż. Bezwład totalny. Bezruch. A przecież człowiek jest stworzony by pielgrzymować do nieba.

     Grzech jest jak gangrena, która szybko zajmuje całe ciało, skutkiem czego jest śmierć. Dlatego Pan najpierw odpuszcza grzechy, a następnie dopiero uzdrawia ciało.

  1. Czy pamiętam o tych wszystkich, którzy sami nie są w stanie przyjść do Zbawiciela? Co konkretnie robię, by ich przynieść przed Chrystusa? 
  2. Co mnie paraliżuje i utrudnia moje pójście za Chrystusem? 
  3. Podziękuję za osoby, które pomagają mi być blisko Pana.